poniedziałek, 16 września 2013

PUŁKOWNIK KRAFT CZ. 1

Pułkownik Kraft odbierał z rąk Prezydenta Stanów Zjednoczonych kolejne tego dnia odznaczenie.
Ceremonia w blasku  fleszy aparatów i kamer  trwała długo a po jej zakończeniu Prezydent  Edward
Malory zaprosił pułkownika do swego gabinetu.
- To wszystko Danny co możemy ci dać to i tak za mało. Twoje zasługi – nie chcę tu bynajmniej używać zbyt górnolotnych słów, ale tak to się przedstawia- Twoje zasługi dla całej ludzkości , są ogromne i nigdy żaden order , żadna nagroda nie oddadzą naszej wdzięczności wobec Ciebie.-nagle prezydent przerwał- Cholera , mówię jakby ciągle było tu pałno kamer. Wybacz Danny- zwrócił się do Krafta.- Czego się napijesz?
Kraft poprosił o kawę a kiedy ją podano Prezydent nalał dwie szklanki whiskey.
-Nie zmieniłeś decyzji Danny?- zapytał cicho po chwili  zastanowienia.
-Nie Panie Pre…. Nie Ed.
Pułkownik Daniel Kraft i Prezydent Edward Malory przyjaźnili się od wielu lat i o ile w obecności świadków pułkownik- mimo nalegań Prezydenta –nie zwracał się do niego po imieniu, ale zawsze per Panie Prezydencie, o tyle teraz gdy zostali sami w gabinecie mógł już mówić normalnie.
-Mam nadzieję, że wiesz co robisz.
-Tak. To znaczy nie tyle wiem co robię, co też mam nadzieję , że wiem.
-Obiecałem Ci to Danny i słowa dotrzymam. Nie potrafię Cię przekonać , że to co chcesz zrobić nie ma sensu.  Teraz kiedy jest już po wszystkim też bardzo byś nam się przydał.
-Muszę Ed . Muszę.
-Decyzja o zwolnieniu ze służby Ciebie i dwóch Twoich ludzi jest już podpisana. Leży na biurku.
Odejdziesz kiedy zechcesz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz