piątek, 13 września 2013

DZIEŃ PÓŹNIEJ CIĄG DALSZY.

 
-Mam umówionych pacjentów- powiedział gdy wróciłem po 2 godzinach.- nie możesz tu przychodzić trzy razy dziennie, z  trzema różnymi problemami w dodatku pijany.
-Wolisz żebym przychodził z jednym problemem?
-Wolę żebyś nie przychodził w ogóle.
-Nie jestem pijany.
-Wypiłeś całą butelkę?
-Całą.
-To jesteś pijany.
-Też byś pił na moim miejscu.
-Co jest nie tak z twoim miejscem?
-Chcą mnie otruć.
-Otruć????????? Kto chce cię otruć? Może ci co założyli podsłuch?
-Tak sądzisz? Nie pomyślałem o tym ale masz rację to na pewno oni.
-Człowieku nie ma żadnego podsłuchu i nikt nie chce cię otruć, to niedorzeczne co ty dzisiaj wygadujesz.
-Taki z ciebie przyjaciel? Myślałem że mi pomożesz. Tu chodzi o życie.
-Jakie życie ? Wytłumacz mi po co ktoś miałby cię otruć?
-A po co otruli tego sukinsyna byłego prezydenta Suwałk? Nie czytasz gazet?
-Znałeś prezydenta Suwałk?
-Byłego prezydenta –sprostowałem-Nie znałem ale byłem kiedyś w Suwałkach i czuję że mogę być następny.
-Na jakiej podstawie?
-Z nimi nie ma żartów, są bezwzgledni.
-Kto?
-Ci co zamordowali byłego prezydenta Suwałk.
-Mówiłeś , że go otruli.
-Tak. Myślę że go otruli.
Marek jakby się nieco zaniepokoił.
-Poczekaj, poczekaj więc nie ma pewności , że został otruty, dobrze rozumiem?
-Myślę, że został.
-Gówno mnie obchodzi co ty myślisz.- nie wiem co go tak nagle zirytowało- A sekcja zwłok?
-Nie wiem. Chyba nie było żadnej sekcji. Jeśli nie masz ochoty ze mną rozmawiać przyjdę innym razem- powiedziałem bo poczułem się urażony.
-Nie , nie ,-powiedział- wyjaśnijmy to teraz. Kiedy umarł prezydent Suwałk?
-Były prezydent.
-Tak , tak- Marek był zniecierpliwiony- były prezydent. Kiedy umarł?
-Nie pamiętam dokładnie. Trzy albo cztery lata temu.
Marek jakby nagle się odprężył nie był już taki niespokojny. Nie wiedziałem co o tym sądzić gdy niezwykle łagodnym głosem spytał:
-Ile miał wtedy lat?
-85.
-85. To piękny wiek. – powiedział jakby w rozmarzeniu a potem syknął:
-Wynoś się stąd ale już i nie przychodź więcej , bo inaczej to ja cię otruję ty cholerny popaprańcu.
Tego było już za wiele.
-Za dużo pan sobie pozwala drogi doktorze. Nie mam ochoty płacić za wysłuchiwanie takich impertynencji.
-I tak mi nie płacisz.
-I bardzo słusznie jak widać.- powiedziałem i wyszedłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz