W każdy poniedziałek od samego rana mały przybazarowy lombard i komis w jednym przeżywał istne oblężenie. Stali przeważnie bywalcy przynosili zdobyte, znalezione lub wcześniej pominięte akcesoria, które mieli nadzieję uda się jakoś spieniężyć. Nie byłoby ich tutaj gdyby nie pilna potrzeba: jednym po sobotnio niedzielnym piciu brakowało na życie przez resztę dni, innym również po weekendowym piciu nie starczyło na picie poniedziałkowe i na porannego klina.
Sprzedawali lub zastawiali co kto miał a to stary mosiężny żyrandol zdjęty wprost z sufitu a to komplet kluczy nasadowych, lśniącą szablę podobno pamiątkę po dziadku , który był ułanem czy też przedni reflektor z auta bliżej nieokreślonej marki.
Bazarowi handlarze widząc okazję łatwego zarobku , skupowali nieraz co lepsze rzeczy jeszcze przed otwarciem lombardu. Mocno przy tym narzekali na towar i wydziwiali by zapłacić jak najmniej. Próbowali też składać zamówienia mówiąc co by chętnie kupili ale większość ze sprzedających nie przyjmowała takich zamówień – nie byli złodziejami.
Wyjątek stanowił Antek Kciuk , który mimo że też złodziejem nie był to przyjmował zlecenia na wszystko.
-Antek – mówił handlarz- jest klient na lustrzankę Nikkon albo Minolta. Tylko musi być na chodzie.
Antek Kciuk drapał się w głowę- myślał znaczy.
-Zobaczymy- mówił- wejdę za tydzień.
I za tydzień przynosił handlarzowi odkurzacz słynnej firmy Polar z dodatkowymi szczotkami a do kieszeni Antka Kciuka wędrowały banknoty NBP .
Antek Kciuk wyglądem mógł przypominać starego bosmana, przy wzroście powyżej 1,90 m był dość potężnej budowy i miał spory brzuch. Do tego siwe włosy i taka sama broda i koszulka w granatowo -białe paski sprawiały , że gdyby nie przezwisko Antek Kciuk z pewnością nazywano by go Antek Marynarz lub Antek Bosman.
Ale jego pseudonim był starszy niż jego obecny wygląd, pochodził bowiem z zamierzchłych czasów gdy jako młody szczupły robotnik w zamkniętym dawno temu zakładzie włókienniczym wziął udział w sławnym wypadku kiedy to maszyna włókiennicza jednemu z robotników poharatała nogę , drugiego zabiła na miejscu a trzeciemu , którym był Antek ucięła cztery palce lewej dłoni pozostawiając tylko kciuk. Los zabierając mu palce , obdarował niewielką rentką , którą prawie w całości przepijał a że serce miał dobre nigdy nie zabrakło mu towarzystwa.
Pewnego razu a był to środek upalnego lata, jeden z handlarzy złożył u Antka zamówienie na drewniany ,zabytkowy ,nakręcany zegar z kurantem.
Antek podrapał się w głowę , wypowiedział swoje sakramentalne „zobaczymy” i poszedł.
A po tygodniu zjawił się niosąc na plecach ogromny obraz w drewnianej masywnej ramie przedstawiający scenę ukrzyżowania. Dwumetrowy obraz wraz z ramą był bardzo ciężki i Antek niosąc go przez całe miasto w tym upale ledwo powłóczył nogami a krwawiący guz na jego czole wskazywał , że czasem ten ciężar był ponad siły Antka.
Obraz był tandetnym odpustowym bohomazem o wyblakłych kolorach, starym co prawda ale nie mającym kompletnie żadnej wartości. Antek postawił go przy drzwiach lombardu a handlarze i kupujący zbliżyli się by podziwiać dzieło nieznanego malarza.
-Antek- zawołał ktoś –to żeś Watykan obrobił?
-To Da Vinci czy Michał Anioł?- zawołali inni.
-Co wy , przecież to Matejko oryginalny- dodał ktoś inny ale zaraz go zakrzyczano, śmiech i hałas zrobił się ogromny a Antek stał nic nie mówiąc, tylko czerwienił się coraz bardziej i ciężko oddychał.
Słysząc hałas wyszedł wreszcie na zewnątrz właściciel lombardu i zrozumiawszy o co chodzi zawołał do Antka:
-Antek to ten obraz co go ukradli w zeszłym roku z Katedry Gnieźnieńskiej, cała Policja go szuka człowieku zanieś go im jeszcze nagrodę dostaniesz, nie wiesz nawet jaki skarb znalazłeś.
Wszyscy zataczali się wprost ze śmiechu a Antek przepchnął się poprzez zebranych i zaczął uciekać. Biegł nie oglądając się za siebie wyraźnie przestraszony aż zniknął za rogiem i śmiechy powoli ucichły.
Obraz został pod ścianą gdy wszyscy rozeszli się do swoich zajęć i dopiero przed zamknięciem lombardu właściciel schował go do środka. Wisi tam na ścianie do dzisiaj bo nie było dotąd chętnego nabywcy.
A Antek Kciuk , który wszystko mógł załatwić zniknął i nikt go tu więcej nie widział ani o nim nie słyszał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz