wtorek, 1 października 2013

MITING

   Cyklicznie raz w tygodniu Jonasz Morwin-Pipke spotykał się ze swoim Elektoratem. Mimo, że spotkania te odbywały się zawsze w tym samym miejscu i o stałej porze Jonasz Morwin-Pipke nie zapominał o tym by szeroko informować o nich w prasie radiu i telewizji a przede wszystkim na swoim oficjalnym blogu oraz  na kanale  własnej oficjalnej telewizji  internetowej.
 Takie mitingi były zazwyczaj ogromnie burzliwe a poruszano na nich sprawy największej wagi nie tylko dla Narodu ale można śmiało powiedzieć dla całej ludzkości.
  Jonasz Morwin-Pipke wszedł na mównicę nalał sobie do szklanki przeźroczystego płynu i już miał zacząć przemawiać gdy zaniepokojony Jonasz Morwin-Pipke pociągając go za rękaw angielskiej marynarki szepnął:
  -Nie zaczekasz?
  -Na co? – również szeptem zapytał Jonasz.
  -Na Elektorat.
  -Przecież już jest.
  -Gdzie?
  -Tu. –rzekł Jonasz Morwin-Pipke lekkim zmarszczeniem czoła wskazując na salę.
Jonasz Morwin-Pipke rozejrzał się po Sali i zdumiony zapytał:
  -Jeden?
  -Jeden ale za to wierny, od dwudziestu z górą lat głosuje tylko na nas w każdych wyborach i popiera nas kiedy nie ma wyborów, czyż może istnieć wierniejszy Elektorat?
  -Ale wybory są tajne, skąd wiesz na kogo głosuje?
  -Powiedział mi.
  - Przecież mógł kłamać.
  -Po co miałby to robić? – zdziwił się Jonasz Morwin-Pipke.
  -Choćby po to , żeby najeść i napić się do syta – powiedział Jonasz Morwin-Pipke ruchem głowy wskazując na stoły w kącie sali obficie zastawione talerzami i półmiskami z wybornymi wędlinami, kotletami grillowanymi i panierowanymi, różnymi sałatkami, norweskim łososiem w galarecie, cudownie pachniało pieczone mięsiwo,  które to słowo samo w sobie uruchamia soki trawienne, a pomiędzy tym wszystkim stały oszronione butelki gatunkowych wódek czekające cierpliwie na otwarcie.
 Ale Jonasz Morwin-Pipke był niewzruszony.
 -Kiedy już wygramy wybory – rzekł spokojnie – wówczas będziemy mogli, miły Jonaszu mieć Elektorat w… tam gdzie zwykle rząd ma Elektorat. Ale zanim to się stanie musimy im obiecać i dać to wszystko czego chcą. Potem to sobie odbijemy. I to nie raz. A wszystko to tylko i wyłącznie dla ich dobra.
   Zadumał się Jonasz Morwin-Pipke nad słowami swego Mistrza i po raz kolejny pojął jak wielkim jest on mędrcem, jak przenikliwym i zarazem szczerym i nigdy już nawet rysa zwątpienia nie powstała na sercu Jonasza gdy myślał o tym , że tylko ów genialny Wódz Jonasz Morwin-Pipke może poprowadzić swój lud do szczęśliwego życia i stworzyć potęgę o jakiej śnili i marzyli jego przodkowie.
  A gdy tak dumał nie spostrzegł, że Jonasz Morwin-Pipke skończywszy przemówienie i nie wypiwszy nawet kieliszka pysznej Siwuchy, zniknął a ja zajęty kosztowaniem różnorakich kiełbas i szynek nawet  nie zauważyłem , który.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz