czwartek, 3 października 2013

POGLĄDY


Bywały noce  gdy troska o przyszłość kraju, narodu a nawet ludzkości tak zaprzątała jego myśli, że przejęty ogromem poczucia odpowiedzialności Jonasz Morwin-Pipke nie mógł zasnąć.
Przewracał się z boku na bok , wiercił niespokojnie, liczył członków partii rządzącej ale sen nie nadchodził. Gdy więc rankiem jego supernowoczesny , energooszczędny budzik odzywał się dźwiękiem znienawidzonej melodii Jonasz Morwin-Pipke, udręczony niewyspaniem ociężale wstawał robił 23 przysiady 16 skłonów i tak pobudzony rzucał się w wir działalności politycznej.
Gdy jakimś trafem akurat tego dnia musiał wziąć udział w np. konferencji prasowej, wówczas zasiadał za stołem , zakładał przyciemniane jaruzelki i udając głębokie zainteresowanie zapadał w drzemkę.
Wszelkich informacji i odpowiedzi na pytania udzielał wtedy w jego zastępstwie Jonasz Morwin-Pipke, który ze swej roli wywiązywał się bardzo sumiennie i nigdy nie można było mieć żadnych zastrzeżeń co do jego kompetencji, zaangażowania czy wiarygodności.
Kiedy po tak męczącym dniu Jonasz Morwin-Pipke wracał do domu był skrajnie wyczerpany.
Kolację jadał skromną, zazwyczaj podawano mu pasztet zajęczy na grzance , kilka kawałków podsuszonej myśliwskiej z chlebem razowym oraz dwa jajka w majonezie posypane solą, pieprzem i szczyptą ziół prowansalskich. Tuż przed spoczynkiem wypijał kilka kieliszków wybornej Siwuchy robił 23 skłony i 16 przysiadów i tak uzdrowiony układał się do snu w swym zabytkowym łożu z purpurowym baldachimem.
-Nie możesz aż tak się tym wszystkim przejmować – ostrzegał go Jonasz Morwin-Pipke – wykończysz się, pomyśl o sobie o swoim zdrowiu.
-Muszę , mój drogi muszę- odpowiadał Jonasz Morwin-Pipke –  bo tak zostałem wychowany, w duchu miłości Boga i Ojczyzny,  w duchu walki o dobro Narodu przeciwko wszystkim wrogom zewnętrznym i wewnętrznym , których jest bez liku a których my z wolna odsiejemy i rozliczymy. W duchu miłości wszystkiego co nasze , tutejsze i nienawiści do tego co obce i co nieodmiennie nam zagraża i chce tu wejść i się zaplenić i zniszczyć nas od środka i nie przebiera w sposobach.
Zdumiał się Jonasz Morwin-Pipke tym oświadczeniem bo nigdy wcześniej nie słyszał takich słów z ust swego patrona.
-Nie spodziewałem się , że masz TAKIE poglądy.- rzekł skonsternowany.
-Bo się z nimi ukrywam- odparł Jonasz ściszając głos jakby ktoś mógł ich usłyszeć.
-Ale dlaczego?
-Musisz wiedzieć  mój przyjacielu, że wszelkie skrajne poglądy zarówno prawicowe jak i lewicowe nie są  u nas zbyt popularne i trącą z lekka oszołomstwem , a na to uwzględniając też Twój charakterystyczny wygląd zewnętrzny, nie możemy sobie pozwolić. Musimy udawać, że jesteśmy umiarkowanie liberalni tak jest najkorzystniej.
Jonasz Morwin-Pipke zastanawiał się nad tym i stwierdził , że faktycznie tak jest i że Jonasz jak zwykle ma rację, ale po chwili ogarnęły go wątpliwości i postanowił spytać  go co właściwie miał na myśli mówiąc o jego charakterystycznym wyglądzie. Lecz Jonasz Morwin-Pipke już spał.
A ja, choć zdjęty obrzydzeniem jeszcze z poprzedniego wieczoru nie wypiłem  ani naparsteczka przedniej Siwuchy zasnąłem jeszcze wcześniej niż on i nie wiem nawet czy zniknął tego wieczoru czy też nie a jeśli tak to w ogóle do ciężkiej cholery, który.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz