wtorek, 8 października 2013

SEN

Pewnego ranka Jonasz Morwin-Pipke obudził się wcześniej niż zwykle. Rzucił przelotne spojrzenie na swój  zachodnio-wschodnio-importowany budzik najnowszej generacji i zerwał się z łóżka jakby doznał poparzeń trzeciego stopnia.  W szalonym pośpiechu dokonał wszelkich niezbędnych porannych czynności, zjadł szybkie acz wykwintne śniadanko popijając pierwszorzędną kawą z łyżką spienionego mleka i wyszedł a raczej wybiegł z domu. 
Zaskoczony tym Jonasz Morwin-Pipke stał przez chwile w oknie i patrzył za nim nie wiedząc czy też ma iść czy raczej zostać i co to u diabła  właściwie ma znaczyć.
Jednak po dwóch godzinach Jonasz Morwin-Pipke powrócił , także wpadając niczym bomba i od drzwi już wołając rozpromieniony:
-No! Kupiłem sobie buty! – i odsapnął jakby wykonał niezwykle ciężkie i niebezpieczne zadanie, po czym wyciągnął  z kartonu parę superergonomicznych , niesłychanie wytrzymałych butów trekkingowych, takich na słotę i niepogodę oraz na ciężkie warunki , ocieplanych i wentylowanych w możliwie najmniej inwazyjny i zarazem najnowocześniejszy sposób.
Jonasz Morwin-Pipke przyglądał się im z zainteresowaniem wreszcie zmarszczył czoło i rzekł:
-Są fantastyczne drogi Jonaszu ale...
Ale Jonasz był tak podniecony , że nie dał mu dokończyć.
-Ale …. Ale wiem co chcesz powiedzieć. Chcesz spytać po co mi takie obuwie. Nie zaprzeczaj.
Jonasz Morwin-Pipke  nie zaprzeczył.
-Otóż miałem sen. Piękny sen – mówił z zapałem Jonasz Morwin-Pipke. – Śnil mi się nasz kraj wielki i potężny i nasz naród też w sumie wielki i potężny i ja na jego czele.  Prowadziłem ten kraj i naród ku jeszcze lepszej przyszłości i jeszcze większej potędze i szczęściu. Kraj wiele mi zawdzięczał a naród mnie uwielbiał. Droga do zwycięstwa była ciężka i kamienista a czasem trzeba było utaplać się w błocie.  I posłyszałem też  głos potężny  z wysokości , który mówił:
„Czy kupiłeś już odpowiednie buty?” i drugi raz „ Czy kupiłeś już odpowiednie buty?"
 
Jonasz zastanawiał się przez chwilę a następnie rozejrzał się po sypialni Jonasza Morwina-Pipke  i podnosząc prawy palec wskazujący przeszedł do narożnika gdzie stało hiperfunkcjonalne , aerodynamiczne radio poprosił  by Jonasz Morwin-Pipke zamknął na chwile oczy po czym uruchomił odbiornik.
Przez chwilę z głośników płynęła muzyka , aż wreszcie rozpoczął się blok reklamowy a w nim między innymi reklama znanej sieci sklepów obuwniczych.
-Czy to był TEN GŁOS? – spytał Jonasz.
-Istotnie jakby ten sam.- odrzekł zawstydzony Jonasz Morwin-Pipke.
Ale już po chwili odzyskał pewność siebie i rzekł:
-Nawet i z tego miły Jonaszu można wyciągnąć odpowiednie wnioski. Nauka jaka płynie dla nas z tego zdarzenia jest mianowicie taka , że los zsyła nam rozmaite wskazówki w rozmaity sposób i przez różnych , czasem przedziwnych posłańców. Od nas tylko zależy czy będziemy umieli wskazówki te dostrzec i odpowiednio je odczytać. Czyż nie tak?
-Może i tak- rzekł po chwili zastanowienia Jonasz Morwin-Pipke – ale można też powiedzieć , że skuteczny polityk musi umieć wytłumaczyć i zatuszować każdą wpadkę i każde nieudane posunięcie.
Obraził się  Jonasz Morwin-Pipke na te słowa i zagroził, że zniknie. Na to Jonasz wyszedł z sypialni a ja za nim ale go nie dogoniłem więc myślę , że to chyba on zniknął ale nie mam stuprocentowej pewności i nie wiem , który.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz