Z wesołą i nieco sprośną piosenką na ustach Jonasz Morwin-Pipke wracał z partyjnego grilla. W rozległym ogrodzie przylegającym do eklektycznej siedziby jego ugrupowania organizowano takie spotkania w ciepłych miesiącach w każde sobotnie popołudnie o ile dopisywała pogoda.
Jonasz Morwin-Pipke bardzo lubił te imprezy i cieszył się na samą myśl o nich, kiedy wspominał mnogość kiełbas i kaszanek, podgotowanych żeberek w ostrych wyrazistych przyprawach, karkówek i steków, szaszłyków mięsnych i warzywnych, schabów i polędwic oraz tłustych ryb słodkowodnych i morskich.
Wprost strumieniami lały się wyśmienite piwa najszlachetniejszych gatunków , reńskie wina , węgierskie tokaje , najprzedniejsze produkty polskich gorzelników a największym bodaj powodzeniem cieszyła się zasłużenie przepyszna Siwucha , która jak powszechnie wiadomo wzrok wyostrza i myśli rozjaśnia.
Lecz zima nadchodziła nieubłaganie i Jonasz mimo , że szczególnie był dziś wesół musiał się pogodzić z myślą że prawdopodobnie to ostatni grill w tym roku.
Wieczór był już chłodny ale właściwości termalne pierwszorzędnej Siwuchy sprawowały się jak trzeba i Jonasz szedł dziarsko naprzód aż nagle z ciemności wyłonił się nie kto inny tylko Jonasz Morwin-Pipke we własnej osobie.
-Nie wystraszyłem cię chyba? - spytał.
-Skądże ach skądże – skłamał Jonasz albowiem człowiek z jego dorobkiem politycznym nie mógł przyznać się do uczucia strachu.
-To dobrze- ucieszył się Jonasz Morwin-Pipke. Po czym oświadczył:
-No to mamy nowego selekcjonera.
Jonasz Morwin-Pipke poczuł jak cała jego wesołość i radość z dnia pełnego najszlachetniejszych wzruszeń ulatuje w tę ciemność z której przybył tak drogi mu przyjaciel , powiernik i druh serdeczny.
-A gówno mnie to obchodzi- rzekł w rozgoryczeniu bo żadne inne słowa nie mogły w pełni oddać tego co czuł w tej chwili.
-Jak to?- spytał zaskoczony Jonasz – przecież to sprawa nas wszystkich, to nasz narodowy zespół, nasi chłopcy. Nie możesz być tak obojętny.
-A dlaczego nie?
-Zaczną się kolejne eliminacje do Mistrzostw Europy, będziemy walczyć o awans rozumiesz?
-Rozumiem i co z tego? Mistrzostwa Europy są jak ostatnie referendum – nawet jak je wygrają to i tak nie będą Mistrzami Świata.
Jonasz Morwin-Pipke już chciał wyśmiać go za te słowa, ale właśnie wtedy dotarła do niego ich niezaprzeczalna logika więc zawstydzony tym zniknął niepostrzeżenie a ja mając akurat potrzebę oddalenia się na tzw. osobność z powodu nadmiaru spożytego piwa, choć zza krzaka dzikiej , kolczastej róży , stojąc na palcach bardzo się starałem dostrzec, to i tak przegapiłem który.



