W sobotę spadł śnieg. Nie było bardzo zimno więc świetnie
się lepił i kontury twarzy kobiety na reklamie sklepu odzieżowego szybko
zniknęły zasypane kulami rzucanymi przeze mnie z nudów.
Dzieciak bawił się pod sklepem całkiem sam w środku miasta a
rodzice stali godzinami w kolejce w spożywczym i nie bali się że przyjdzie
pedofil. Nie do pomyślenia? A jednak.
A w niedzielę od samego rana w telewizji jakiś Generał w
ciemnych okularach i szarym mundurze,(bo telewizor czarno - biały ) opowiadał
niezrozumiale, że coś tam wprowadził , za to na terenie całego kraju.
Od tego dnia poprzez całe moje dzieciństwo i smarkatyzm,
każdego dnia w gazetach radiu i telewizji obecny był Generał , który może nawet
przestał imaginować.
Dziś od czasu do czasu pojawiają się informacje , że a to
jego stan zdrowia się polepszył a to pogorszył, trafił do szpitala albo właśnie
wychodzi. Ale żyje. Nie jak niektórzy górnicy o których nawet nie wiedział. I
nie jak Grzegorz Przemyk czy Franciszek Zdunek . W tę noc oczekiwania śnieżną bez śniegu, kolejną jak wtedy
mgłą niepamięci dziecka zatartej jemu poświęcam.
Generał żyje - niech żyje Generał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz