czwartek, 19 grudnia 2013

KOSMOSY

W  osiemdziesiątym piątym, któryś z kumpli podprowadził ojcu paczkę Kosmosów, papierosów z filtrem produkcji radzieckiej w efektownym granatowym opakowaniu. Wypaliliśmy je potem ukryci  w pozostałych od wojny bunkrach, pokasłując i myśląc co  może być przyjemnego w paleniu, choć nikt się do takich myśli oczywiście  nie przyznał.
W osiemdziesiątym szóstym przez tydzień kopaliśmy w lesie dziurę by zrobić ziemiankę a gdy już była gotowa, pokryta gałęziami mchem i ziemią nagle kompletnie przestała nas interesować.
W osiemdziesiątym siódmym, ktoś przyniósł do szkoły zapałki i dziewczynom ze starszych klas, które przygotowywały prasówki na lekcje WOS podpalaliśmy gazety gdy je przeglądały stojąc pod szkołą. Największa była Trybuna Ludu i najlepiej się paliła. Ale najlepszą gazetą na kuli ziemskiej był Świat Młodych niebieski we wtorki , zielony w czwartki i czerwony sobotnio – niedzielny.
A w osiemdziesiątym ósmym najlepszy był Marco van Basten.
Potem wszystko się zmieniło. To brzmi jak banał ale w osiemdziesiątym dziewiątym skończyło się dzieciństwo. Pofrunęły kamienie, woda z armatek , gaz , kabaryny.  W osiemdziesiątym dziewiątym świat nie stał się nagle ani lepszy ani gorszy, ludzie mniej lub bardziej podli albo  szlachetni. Ale ja zamieniłbym każdy jeden rok po 89 na jeden dzień przed.
Żyłem gdzie się urodziłem i myślałem , że tak jak jest tak musi być i byłem tak samo biedny jak wszyscy wkoło i tak samo bogaty. A dziś oddałbym każdy jeden rok po 89 za jeden dzień przed ale wiem, że to zbyt tanio.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz