Po zainkasowaniu pierwszej wypłaty z Eurosejmu , Jonasz Morwin-Pipke ochlał się wykwintnie staropolskim bimbrem zakąszając swojskimi ogórkami kiszonymi w kamiennym garncu, po czym z godnością się wyrzygał i oświadczył, że to ostatni raz bo odtąd pić będzie wyłącznie wyśmienite wina reńskie, względnie portugalskie. Potem wycofał to oświadczenie tłumacząc się gorączką.
-Zdecydowałem się – rzekł - nie pić już więcej bimbru, ale był to błąd gdyż jak wiadomo bimber świetnie wpływa na potencję a w szczególności na moją potencję.
-A może to ogórki a nie bimber- rzekł na to Jonasz Morwin-Pipke, który tymczasem zjawił się nie wiadomo skąd , niespodziewanie i całkowicie niepotrzebnie.
Jonasz Morwin-Pipke na chwilę zaniemówił.
-Co ogórki?- wybełkotał wreszcie zaskoczony- o czym ty do cholery mówisz?
-O tym, że może to ogórki dobrze wpływają na Twoją potencję a nie, przepyszny skądinąd bimber.
Zmarszczył brwi zagniewany Jonasz Morwin-Pipke i warknął:
-Niby dlaczego akurat ogórki?
-A niby dlaczego akurat bimber?- rzucił niczym nie zrażony Jonasz i pociągnął solidny łyk reńskiego wprost z butelki stojącej na stoliku z alkoholami.
-Tfu , jakie to gorzkie –skrzywił się.
Tego było Jonaszowi za wiele.
-Dlaczego- wrzasnął- dlaczego, ty cholerny sukinsynu , zawsze musisz wprowadzać zamieszanie. Dlaczego ciągle mącisz wodę ty… ty …ty mąciwodo. Już mam cię dość. Po co wciąż gmatwasz najprostsze sprawy i po co ciągle szukasz dziury w całym.
I podczas gdy mówił a właściwie wykrzykiwał te słowa, Jonasz Morwin-Pipke zniknął równie niespodziewanie jak się zjawił i tylko w powietrzu unosiło się jakby echo jego pytanie rzucone szyderczo i podstępnie:
-A TY?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz