Tamtego lata skórzana piłka omal nie zagrzała się do czerwoności a woda z hydrantu smakowała wspaniale.
Tamtego lata smażyliśmy w zapuszczonym ogrodzie ryby złapane w rzece za pomocą małej sieci zamocowanej na obręczy.
Tamtego lata chyba w ogóle nie padał deszcz a Zbigniew Messner, który umarł przedwczoraj był premierem mimo, że nie należał do pieprzonej platformy ani do pieprzonego pisu.
Tamtego lata po raz pierwszy inaczej spojrzałem na opalone nogi pewnej dziewczyny, a pewne jezioro przez dwa tygodnie było pępkiem świata a drewniany domek pięciogwiazdkowym hotelem.
Tamtego lata nie zapomnę nigdy, choć było to wtedy gdy na drogach było jeszcze tyle samo aut co wozów konnych.
Tamto lato ktoś nagrał i wciąż powtarza w telewizji uparcie tytułując „Karate po polsku”.
Tamto lato mogło trwać wiecznie ale dawno się skończyło i chyba tylko ja nie potrafię przestać o nim myśleć jakby było zupełnie wyjątkowe i niepowtarzalne a przecież takie nie było i było zarazem.